wtorek, 24 czerwca 2014

Czy to głos Boga? A może człowieka? - Studium Strażnicy z 20-26.10.2014

Krótka analiza ostatniego z czterech artykułów do studium, ze Strażnicy 15 sierpnia 2014 roku pod tytułem: „Słuchaj głosu Jehowy, gdziekolwiek jesteś”.

/ Strażnica do studium z 15.08.2014 jest do ściągnięcia ze strony: Książki i czasopisma biblijne wydane przez Świadków Jehowy/
Strażnica z 15 sierpnia 2014
Akapit 2 str. 21 „Głos Jehowy dobiega do nas również za pośrednictwem Jezusa, który kieruje zborem przez „niewolnika wiernego i roztropnego” (Mat. 24:45). Otrzymywane w ten sposób rady i wskazówki powinniśmy traktować poważnie, ponieważ to, czy będziemy żyć  wiecznie, zależy od naszego posłuszeństwa (Hebr. 5:9). ”
Jeżeli rzeczywiście głos od Jehowy dobiegałby za pośrednictwem Jezusa do grupy ludzi, która dziś mieni się „niewolnikiem” i chce mieć władzę nad zborem, to czy ten głos mógłby podawać im fałszywe daty zakończenia tego systemu rzeczy, jak np. rok 1914, 1925, 1975?
Przyjrzyjmy się niektórym wypowiedziom „Niewolnika Wiernego i Roztropnego” podającym w literaturze, jak się z czasem okazało, fałszywe daty zakończenia tego systemu rzeczy.

Nadszedł czas (The Time is  at Hand), ang. 1907, pol. 1920 – tom II wykładów Russela:
Niechaj przeto rzecz ta nie zdaje się być dziwną, że jak w poprzednich rozdziałach przedstawiliśmy dowody, ustanowienie królestwa Bożego już się rozpoczęło, i obejmuje władzę, według proroctw, od R. P. 1878, i że „walka wielkiego dnia Boga Wszechmogącego” (Obj. 16:14), która zakończy się R. P. 1915 [ang.: 1914!], kompletnie obali wszystkie dzisiejsze systemy. Zgromadzenie wojsk jest wyraźnie widoczne z punktu zapatrywania Słowa Bożego.” 

Miliony ludzi z obecnie żyjących nie umrą!, wyd. pol. 1920:
W 1924 ¼, czyli około 1 kwietnia 1925 roku, około którego czasu spodziewać się należy zmartwychwstania zasłużonych Proroków i początku błogosławieństwa wszystkich narodów ziemi, żyjących jak i umarłych.

Strażnica 1968, nr 16, s. 5 (duży format):
A więc pozostało siedem lat do osiągnięcia okrągłych 6000 lat siódmego dnia. Siedem lat od tej jesieni doprowadzi nas do jesieni roku 1975, kiedy to upłynie pełnych 6000 lat w Bożym siódmym dniu, w dniu Jego odpoczynku. (…) W ciągu co najwyżej kilku lat spełni się końcowa część proroctw biblijnych co do „dni ostatnich” [m.in. Armagedon], doprowadzając w wyniku do wyzwolenia pozostałej przy życiu ludzkości pod chwalebnym, tysiącletnim panowaniem Chrystusa. (…) Mierząc i obliczając czas doszliśmy do przekonania, że żyjemy w ostatnich latach tego systemu rzeczy.

Strażnica 1970, nr 23, s. 10
„Niemniej chronologia biblijna wskazuje, iż Adam został stworzony jesienią roku 4026 p.n.e., co na rok 1975 n.e. wyznacza chwilę, w której upłynie 6000 lat dziejów ludzkich, po czym czeka nas [po Armagedonie] 1000 lat panowania Królestwa Chrystusa. Dlatego bez względu na dokładną datę końca tego systemu rzeczy jest rzeczą jasną, że pozostało niewiele czasu, bo do końca 6000 lat historii człowieka brakuje jeszcze około pięciu lat. (…) Okoliczność ta potwierdza nasze zrozumienie słów Jezusa, iż pokolenie, które żyło w roku 1914 (…) nie przeminie, aż nadejdzie koniec. Zatem ludziom (…) pozostało już niezbyt wiele czasu (…)”

Kto stał za tymi fałszywymi informacjami?
Czy głos Jehowy mógł przekazać „niewolnikowi” takie fałszywe informacje?
Odpowiedzi może udzielić nam księga Powtórzonego Prawa rozdział 18 i werset 22 - „to gdy prorok mówi w imieniu Jehowy i słowo to się nie sprawdzi ani nie spełni, jest to słowo, którego nie mówił Jehowa. Prorok mówił je z zuchwalstwa Nie wolno ci się go ulęknąć’.

Czy głos pochodzący od Jehowy mógłby podpowiedzieć, żeby nie modlono się publiczne (na zebraniach), po to tylko, aby WTS nie stracił prawnej własności do budynków, które posiadał w tamtym czasie w Meksyku (Rocznik 1995 str. 212)?  Jakie wnioski wypływają z zachowania się wiernego proroka Daniela, gdy wprowadzono zakaz wznoszenia modlitw w królestwie medo-perskim? Zwróćmy uwagę na fakt, że złamanie zakazu za czasów Daniela wiązało się z utratą życia, a nie jakiegoś majątku, a jednak prorok Daniel nie zawahał się trwać w modlitwach (Daniela, rozdz. 6).
Czy to głos Jehowy nakazał tłumaczom przekładu Chrześcijańskich Pism Greckich Nowego Świata wielokrotnie poniżyć Syna Bożego, a wywyższyć diabła w trakcie tłumaczenia Ewangelii wg Mateusza 4:1-11? Zapytasz: jak to możliwe? W wersetach tych sformułowanie Syn „Boży” oddali z małej litery, a diabeł z dużej. Czytelniku, sprawdź to w aktualnie używanym przez siebie przekładzie Nowego Świata! 
Czy głos ten, nakazał ‘niewolnikowi’, przy tłumaczeniu z języka greckiego na język angielski, korzystać z tekstu krytycznego Nowego Testamentu B.F. Westcott’a i F.J.A. Hort’a, którzy (jak powszechnie wiadomo) praktykowali okultyzm? A co powiedzieć o przekazach podprogowych zamieszczonych w literaturze WTS-u w formie demonicznych fragmentów rycin? Jaki głos nakazał to czynić? 
Czy to głos Jehowy nakazał przywódcom WTS złamać neutralność poprzez przystąpienie do organizacji pozarządowych przy ONZ, co wymagało od nich krzewienia ideałów ONZ (zob. Przebudźcie się! z 8 października 1991). Więcej materiału na ten temat można znaleźć tutaj.
A co powiedzieć o niepodporządkowywaniu się prawom Cezara i ich naruszaniu, np. przez przetwarzanie danych osobowych bez spełnienia warunków prawnych przez utajnioną strukturę tj. „Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy”, który nie był nigdy zarejestrowany w Rzeczypospolitej Polskiej; lub np. przez ukrywanie przed wymiarem sprawiedliwości nadużyć seksualnych? Wystarczy porównać najnowszy statut „Świadkowie Jehowy-Polska” z maja 2014 roku z wcześniejszym, aby zobaczyć, jakie jeszcze informacje, przez wiele lat, utajniano przed Cezarem. Szersze omówienie tego tematu można znaleźć na stronie komitetsadowniczy.net .

Można by tu mnożyć tym podobne przykłady. Zastanówmy się, czy jest to możliwe, aby głos Jehowy do nich przemawiał i skłaniał ich do takiego postępowania???
Jezus powiedział, że po owocach można będzie rozpoznać fałszywych proroków. Te i inne owoce pokazują, z jakim „prorokiem” mamy do czynienia. Ponadto Jezus zalecił, żeby mieć się na baczności przed takimi fałszywymi prorokami: Miejcie się na baczności przed fałszywymi prorokami, którzy przychodzą do was w okryciu owczym, ale wewnątrz są drapieżnymi wilkami. Rozpoznacie ich po ich owocach.” (Mat.7:15-20). Dlaczego powinno to mieć dla nas szczególne znaczenie? Ponieważ zacytowany powyżej fragment z sierpniowej Strażnicy nakazuje traktować poważnie rady i wskazówki tego ‘niewolnika’, bo od tego będzie zależeć nasze życie.
Czytelniku! Rady i wskazówki, które pochodzą z samej Biblii są bezcenne i to od stosowania się do nich zależeć będzie nasze życie, a nie od słuchania rad i wskazówek rzekomego ‘niewolnika'. Poddanie się pod wpływ tego fałszywego proroka na pewno przyniesie opłakane skutki. Na to przecież zwrócił uwagę sam Jezus.

Zdanie z akapitu 7 str. 23 w/w Strażnicy: „Nigdy nie pozwólmy, by.............. przejęli kontrolę nad naszym życiem  (Kol. 2:8).” powinniśmy potraktować bardzo poważnie również w stosunku do tego fałszywego proroka.

W akapicie 8 str. 23 możemy przeczytać: „Poza tym jeśli słuchamy głosu Jehowy, nie będziemy rozważać żadnych odstępczych poglądów (Prz. 11:9).” Nikt bojący się Boga i Jezusa nie będzie się zadawał z ludźmi, którzy spełniają kryteria opisanego w Biblii odstępcy, myślę, że jest to chyba jasne dla każdego. Autorzy tego materiału pisząc o odstępczych poglądach, mają oczywiście na myśli poglądy ludzi, którzy nie zgadzają się z wykładnią owego ‘niewolnika’. Dlatego autorom tego artykułu chodzi nie o „prawdziwych odstępców”, lecz o „tak zwanych odstępców”. Są oni bardzo niebezpieczni dla fałszywego proroka, ponieważ obnażają jego niecne machinacje. Dlatego WTS swoją walkę z ludźmi obnażającymi ohydę ich postępowania próbuje podbudować głosem jakoby pochodzącym od Jehowy. Ma to na celu zaprogramowanie w mózgach swoich odbiorców przekonania, że to sam Jehowa od nich wymaga, by nie słuchali głosu ludzi wykazujących obłudę tego „niewolnika” oraz by wyparli się rozważania w swoim umyśle, czy coś jest słuszne lub nie, czy ktoś ma rację lub jej nie ma.

W akapicie 9 str. 23  jest mowa o zagrożeniach wynikających z naszych pokus. Gdyby do grzesznych skłonności, na które zwraca uwagę materiał z omawianej Strażnicy, dodać jeszcze pewnego rodzaju typową dla większości ŚJ ospałość w sprawdzaniu, czy kroczymy właściwą drogą, czy mamy do czynienia z prawdziwym czy też fałszywym prorokiem, następujące zdanie z tej Strażnicy miałoby jeszcze większą wartość: Gdy tylko odkryjemy takie tendencje, byłoby mądrze podjąć natychmiastowe działania — zanim 'zostaniemy żywcem złowieni przez Szatana dla jego woli’ (2 Tym. 2:26).

W akapicie 10 str. 24 możemy przeczytać: „Osoba dumna ma zbyt wysokie mniemanie o sobie. Może myśleć, że ma prawo robić, cokolwiek zechce, i że nikt nie powinien wtrącać się w jej życie. A zatem może uważać, że nie musi stosować się do zaleceń i rad współchrześcijan, starszych w zborze, a nawet Bożej organizacji.
Każdy ma prawo pilnować tego, aby nikt nie wtrącał się w jego życie osobiste. Nikt z ludzi nie ma nadanego przez nikogo takiego prawa, aby wtrącać się w życie prywatne drugiej osoby, można jedynie, jak uczy Biblia, upominać, strofować, usilnie zachęcać z wielkoduszną cierpliwością (2Tym.  4:2, 2Kor. 1:24). Autorzy tego artykułu chcą mylnie ukierunkować myślenie, czytelnika, aby był przekonany, że osoba, która nie pozwoli sobie na wtrącanie się w jej życie prywatne jest dumna, ma zbyt wysokie mniemanie o sobie. Wcale tak nie musi być. Czy kobieta, która stanowczo nie pozwala sobie na pewne zachowania np. natury seksualnej ze strony jakiegoś mężczyzny w stosunku do niej, jest dumna albo wyniosła? Nie, raczej nieugięcie obstaje przy pewnych wzorcach, które jej zaszczepiono, jest głęboko przekonana co do ich wartości i usilnie ich broni. Czy brat, który nie pozwoli sobie na wciskanie mu jakiś ludzkich wymysłów przez „współchrześcijan, starszych w zborze, a nawet Bożej organizacji” jest dumny i ma zbyt wysokie, mniemanie o sobie? Niekoniecznie, raczej może obstawać przy pewnej wiedzy opartej na Biblii i może tego stanowiska usilnie bronić.

Akapit 16 str. 25 „W gruncie rzeczy powinniśmy znajdować się tam, gdzie oddziałuje duch Jehowy. Jest on na przykład na zebraniach zborowych. Wielu sług Bożych ustrzegło się katastrofy dzięki słuchaniu głosu Jehowy właśnie podczas zebrań. Uświadomili sobie, że w ich sercu rozwijają się złe pragnienia, i poddali się skorygowaniu (Ps. 73:12-17; 143:10).”. Jeśli obecnych na takich zebraniach poddaje się metodycznemu praniu mózgu informacjami naciągniętymi pod doktrynę, to co z tym ma wspólnego Jehowa i jego Syn? Czy duch Jehowy jest na takich zebraniach zborowych? Jak się dowiadujemy z tego akapitu „Wielu......ustrzegło się katastrofy dzięki słuchaniu głosu Jehowy właśnie podczas zebrań”. Czy to ma być dowód na prawdziwość tej religii i Jego „kanału”? Wielu ludzi ustrzegło się też katastrofy np. przebywając na sesjach w klubach A-A. Czy tam też przebywa duch Jehowy?
Konkludując, zawsze słuchaj głosu Jehowy pochodzącego z Biblii, nie pozwól sobie na przyjmowanie treści biblijnych bez głębokiej analizy, zastanawiaj się nad tymi rzeczami (Dz.Ap.17:11, 1 Tym.4:15,16). Nie daj się ubezwłasnowolnić w myśleniu, ani nie pozwól przejąć kontroli nad swoim życiem przez rzeczywistych odstępców!

Ślepe posłuszeństwo - Studium Strażnicy z 15.11.2013

Na tej witrynie można przeczytać ciekawy materiał pod tytułem „Bądź ślepo posłuszny, a będziesz zbawiony”; odnosi się on do Strażnicy z 15 listopada 2013. Pragnę również odnieść się do omawianej Strażnicy, str.20, akapitu 17 i 18.

„3) Wskazówki organizacji Jehowy, od których będzie zależało nasze życie, wg ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne. Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymujemy, bez względu na to, czy z naszego lub strategicznego punktu widzenia będzie ono rozsądne czy też nie......... Teraz jest czas, żeby ci, którzy pokładają ufność w świeckim wykształceniu, dobrach materialnych albo świeckich instytucjach, zmienili swój sposób myślenia. Starsi powinni być gotowi pomóc każdemu, kto się chwieje w wierze.

Zwróćmy uwagę na fakt, że padają w tym materiale słowa o niebagatelnym znaczeniu. Już wielokrotnie przekonaliśmy się, że do twórczości WTS możemy podchodzić z uśmiechem na twarzy, ale tym razem radzę zachować powagę, pobudzić myślenie i nie bagatelizować tego tematu, ponieważ chodzi o nasze życie! Drogi czytelniku, według WTS-u możesz żyć albo umrzeć, a będzie to zależało od przestrzegania lub nieprzestrzegania wszystkich wskazówek, które poda w swoim czasie ta organizacja. Wskazówki te, zapewne jak do tej pory, będą przekazywane w zborach poprzez zamianowanych starszych. Dlatego bezgraniczne zaufanie będzie potrzebne nie tylko do WTS-u, ale i do starszych w zborach. Czy to jest rozsądne? Warto się zastanowić: co by się stało, gdyby WTS lub starsi jakiegoś zboru podali błędną informację, a przecież może to nastąpić z różnych przyczyn? Oto przykład z historii Świadków Jehowy w Polsce, zaczerpnięty z książki „Hiobowie XX wieku”, rozgrywający się w trakcie II wojny światowej. Brat Stefan Milewski opowiada, że z Białegostoku przyjechało do Warszawy dwóch braci (jeden z nich nazywał się Wilk) z prośbą o radę, czy postąpili właściwie, gdyż za nieposłuszeństwo wobec tamtejszego sługi zboru zostali pozbawieni społeczności. Dalej w tej książce możemy przeczytać:

Sługa tamtejszego zboru - brat Rogiński - poczuł się bezpośrednio natchniony Duchem Świętym i zrozumiał, że już jest początek Armagedonu, że Niemcy już upadną, i że zaraz nastanie Królestwo Boże. W tym celu zmobilizował cały zbór, kazał powystawiać na ulicach stoły z literaturą, do nabycia której zachęcano przechodniów, reklamując upadek tego świata i nastanie Królestwa Bożego. Braci wysłał, by z wieży ratusza zdjęli flagę ze swastyką, a w miejsce zatknęli białą chorągiew. Natomiast do niemieckiej komendy wojskowej, znajdującej się w ratuszu, wysłał delegację składającą się z kilku braci z poleceniem, by wezwali władze niemieckie do poddania się, gdyż już nastaje Królestwo Boże. Gdy ta delegacja zjawiła się w komendzie i oznajmiła cel swego przybycia, komendant i inni oficerowie zaczęli się śmiać, biorąc to za głupi żart, a tych delegatów za ludzi pomylonych, lecz gdy usłyszeli strzały straży, strzelających do tych, którzy zdjęli swastykę z wieży i zakładali białą flagę, wtedy całą delegację oraz wielu innych braci i sióstr aresztowano (około trzydzieści osób) i gdzieś wywieziono. Więcej nikt ich już nie ujrzał. Prawdopodobnie zostali wywiezieni gdzieś do lasu i rozstrzelani. Ci dwaj bracia, nie będąc zupełnie pewni, czy postąpili właściwie, wyłamując się z posłuszeństwa, przyjechali do Warszawy po radę i powiadomili nas o wszystkim.”

W dalszej części komentarza 17 w/w Strażnicy możemy przeczytać, że 'Wszyscy musimy być gotowi usłuchać każdego polecenia, jakie otrzymujemy....'. Gdy zestawimy tę wypowiedź np. z wydarzeniem, które rozegrało się w Białymstoku, to wnioski są oczywiste, jeśli chodzi o to, do czego prowadzi ślepe posłuszeństwo. Podam teraz skrajny przykład, ale warto się zastanowić, gdzie są granice braku myślenia i ślepego posłuszeństwa? Załóżmy, że przywódcy WTS-u nakazaliby mordować innowierców, oczywiście podając przy tym odpowiednią argumentację „biblijną”; czy wtedy też należałoby usłuchać każdego ich polecenia? W tym samym akapicie zostaje podane wyjaśnienie, że polecenia te 'wg ludzkiej oceny mogą się wtedy wydać niepraktyczne'. Z tego zdania można wyciągnąć następujący wniosek: WTS będzie posiadać jakąś nadludzką mądrość, która będzie górowała nad ludzką oceną sytuacji. Należy zapewne domniemywać, że chodzi tu o wiedzę od Boga i Jezusa, która będzie dostarczana tej organizacji. Czy to może być prawda? Czego uczy nas historia WTS-u? Organizacja ta bez przerwy podkreśla w literaturze, że otrzymywany pokarm jest dostarczany przez Jehowę. Czy te słowa, powtarzane jak jakieś zaklęcie, mają być wystarczającym argumentem w tak istotnej sprawie, jak bezwarunkowe posłuszeństwo? Z historii wiemy, że zapowiedzi WTS-u co do zakończenia tego systemu rzeczy, nie urzeczywistniły się. W roku 1914 miał być już nowy porządek! Do tego faktu, WTS pokrętnie przyznaje się np. w Strażnicy 2013.07.15, str.3-8 także w Strażnicy 2013.09.15, str.14 ak.14. Inne daty końca tego systemu, chociażby 1925 czy 1975 również okazały się chybione. Nie spełniła się również sentencja „Miliony ludzi z obecnie żyjących nigdy nie umrą”, wygłoszona w wykładzie przez J.F.Rutherforda w nowojorskim teatrze Hippodrome w 1922 roku. Czy wobec tego faktu ogłaszania wielu proroctw, które się nie sprawdziły, prawdą może być, że WTS posiadał jakąś nadludzką mądrość? Zatem, czy rozsądne jest mniemać, że będzie ją miał w przyszłości?

Jezus przewidział bieg wydarzeń i powiedział wprost, żeby nie iść za tymi, którzy będą mówić: „Stosowny czas się przybliżył”, a tak się właśnie działo w kwestii ogłaszania przez WTS zakończenia tego systemu rzeczy, co ma ścisły związek z przyjściem Jezusa jako Króla wymierzającego wyrok. W Ewangelii wg Łukasza w rozdziale 21 możemy przeczytać:

Wtedy pytali go, mówiąc: „Nauczycielu, właściwie kiedy to nastąpi i co będzie znakiem, kiedy ma się to wydarzyć?” Rzekł: „Baczcie, żebyście nie zostali wprowadzeni w błąd; bo wielu przyjdzie, powołując się na moje imię i mówiąc: ‚Ja nim jestem’ oraz: ‚Stosowny czas się przybliżył’. Nie idźcie za nimiPonadto gdy usłyszycie o wojnach i zamieszkach, nie bądźcie przerażeni. Bo to musi się najpierw wydarzyć, ale koniec nie nadejdzie natychmiast”.

Ci, którzy będą mówić: „Stosowny czas się przybliżył”, będą zagrożeniem dla prawdziwych naśladowców Chrystusa. Jezus przestrzegał swoich naśladowców przed takimi ludźmi: „Baczcie żebyście nie zostali wprowadzeni w błąd”(Łukasza 21:8).

A co powiedzieć o zmianach wielu poglądów, które świadczyły o wpadaniu z jednej skrajności w drugą? Oto jeden z przykładów: W Strażnicy z 17 lutego 2009 roku, str.26, ak.9 wyrażono pogląd, że Chrystus ustanowił niewolnika „nad całym swoim mieniem”. Taki sam pogląd przedstawiono w liście do starszych z 8 grudnia 2011 roku w związku z salami Królestwa. WTS kolejny raz uświadamiał starszym, że wszelkie ziemskie mienie należy do Jezusa Chrystusa - ten z kolei nad całym swym mieniem na ziemi ustanowił „niewolnika wiernego i roztropnego”. Rok później zaczęto prezentować zgoła odmienny pogląd. Na zgromadzeniu statutowym w New Jersey w październiku 2012 roku zabłysło tak zwane „nowe światło”, a później w lipcowej Strażnicy z 2013 roku na str. 8 w ak.18 ogół braci mógł się dowiedzieć, że Jezus jeszcze nie powierzył majętności niewolnikowi. Przykłady tym podobne możnaby mnożyć. Czy zapowiedzi wydarzeń, które się nie spełniły i sprzeczne informacje podawane przez tę organizację mogą w rzeczywistości pochodzić od Boga? W związku z tym, czy od tej organizacji religijnej możemy spodziewać się rzetelnego źródła informacji? Jeśli jest to organizacja, która wydała owoce pokazujące, że nie można jej zaufać, to jak można 'usłuchać każdego polecenia' wydawanego przez przywódców WTS-u? Chyba, że autorom Strażnicy uda się wyłączyć twoje procesy myślowe, po to, byś bez zastrzeżeń i posłusznie wykonywał wszelkie polecenia i w konsekwencji był bezwiednym narzędziem w ich ręku. Ale czy wtedy nie staniesz się łatwym łupem szatana? W następnym akapicie WTS radzi czytelnikom „Teraz jest czas, żeby ci, którzy pokładają ufność w świeckim wykształceniu,....., zmienili swój sposób myślenia.” Innymi słowy teraz jest czas, byś był niewykształcony i głupi - wtedy o wiele łatwiej poradzimy sobie z tobą w przyszłości. Gdy analizuje się Biblię, to jakoś dziwnie nie zauważa się, aby wykształcenie, mądrość czy umiejętność analizy faktów mogła komuś zaszkodzić w relacjach z Bogiem. O mężach wiary takich jak Józef, trzej Hebrajczycy, Daniel, Łukasz, Paweł nie można powiedzieć, aby nie byli wykształceni na sposób świecki i nie posługiwali się przy tym mądrością. Zawsze przecież wykształcenie, wiedzę czy też mądrość można wykorzystać ku chwale naszego Stwórcy, to zależy tylko od każdego z nas.
W konkluzji omówienia tego tematu, raz jeszcze przypomnijmy sobie ostrzeżenie Jezusa: „Baczcie żebyście nie zostali wprowadzeni w błąd” (Łukasza 21:8).

Przykre i godne ubolewania! - Studium Strażnicy z 15.07.2013

Ostatnio można było przeczytać krótką analizę pierwszego z czterech artykułów do studium, ze Strażnicy z 15 lipca 2013 roku.
Warto raz jeszcze zwrócić szczególną uwagę na stronię 6, gdzie znajdujemy akapit 10 wyżej wymienionej Strażnicy, w której możemy przeczytać: „W przeszłości uważaliśmy, że osądzanie, czy ludzie zaliczają się do owiec, czy do kóz, odbywa się przez cały okres dni ostatnich, od roku 1914. Wnioskowaliśmy, że ci, którzy odrzucają orędzie o Królestwie i umierają przed rozpoczęciem się wielkiego ucisku, umierają jako symboliczne kozy - bez nadziei na zmartwychwstanie”.
Aby uświadomić sobie jak wielką krzywdę wyrządziło swoim pomysłem Ciało Kierownicze, przyjrzyjmy się pewnemu przykładowi.
Przenieśmy się w czasie i wyobraźmy sobie, że żyjemy w okresie, kiedy obowiązywało 'zrozumienie', że od 1914 roku następuje osądzanie ludzi, podczas gdy dziś wiemy - ponieważ WTS 'uświadomił' nam - że było to fałszywe zrozumienie przypowieści Jezusa o "owcach i kozach". Załóżmy jednak, że w naszej hipotetycznej rodzinie jest osoba, która z jakiegoś powodu, nie praktykuje z resztą rodziny tak zwanego 'prawdziwego' wielbienia. Niestety w pewnym momencie w tej rodzinie dochodzi do smutnego wydarzenia. Umiera właśnie ta 'niewierząca' osoba, która nota bene była bardzo bliska sercu członków tej rodziny. Kanał łączności 'uświadomił' wtedy tej rodzinie, poprzez swoje publikacje, które ponoć 'daje nam sam Jehowa', że takie osoby, jak ów zmarły krewny, zaliczają się to kóz - bez nadziei na zmartwychwstanie.
Zastanawiam się, jak trudne musiało być to przeżycie dla członków tej hipotetycznej rodziny. Nie dość, że śmierć bliskiej osoby jest niewyobrażalną traumą, to w dodatku WTS nałożył na barki tej rodziny dodatkowy ciężar. Ta bliska im osoba została już osądzona! Ona nie zmartwychwstanie! Nigdy już jej nie zobaczą!
Czy Bóg mógłby dostarczać takie 'światło' tym przywódcom religijnym? Dla mnie to rzecz nie do pomyślenia.
Dziś, WTS ma nowe 'światło'. Bóg nie osądza już ludzi od 1914 roku. W związku z tym,  dlaczego WTS nie mówi "przepraszam" za krzywdy wyrządzone takim rodzinom, które znalazły się w analogicznej sytuacji, jak ta z wyżej wymienionego przykładu?
Puki co, WTS robi sobie co chce, nie ponosząc za to żadnej odpowiedzialności. Ale przyjdzie taki czas, że zostanie przez Boga osądzony za swoją działalność. Jezus wyraźnie powiedział, że 'zły niewolnik' zostanie 'ukarany z największą surowością … Tam będzie płakał i zgrzytał zębami '(Mat.24:48-51).

"Uściślenia" czy zmiany? Oszukiwanie czytelników - Studium Strażnicy z 2-8.09.2013


Krótka analiza pierwszego z czterech artykułów do studium, ze Strażnicy 15 lipca 2013 roku

/ Strażnica do studium z 15.07.2013 jest do ściągnięcia ze strony:  Książki i czasopisma biblijne wydane przez Świadków Jehowy /


Akapit 1, 2
We wstępie możemy przeczytać: „….jak krystalizowało się nasze zrozumienie.....”. W użytym tu sformułowaniu 'krystalizowanie się zrozumienia', dostrzega się czynnik ludzki, a nie Boski. Bogu nie jest do niczego potrzebny jakiś proces 'krystalizacji zrozumienia'. Bóg oznajmia to co chce oznajmić i nie potrzebuje do tego półprawd czy kłamstw.

Akapit 3
WTS przyznaje się, że „Dość długo uważaliśmy” - jeśli autorzy napisali „uważaliśmy” to znaczy, że już tak nie uważają. W związku z tym, jeśli oni są tak zwanym „kanałem łączności”, to warto postawić pytanie. O czym świadczy taka diametralna zmiana stanowiska? Czyżby Bóg w tej i innych sprawach zmieniał swoje zdanie? Przeczytajmy raz jeszcze, co WTS kiedyś uważało i co gorsze, w co byli zmuszeni wierzyć, żyjący ówcześnie bracia: „ucisk zaczął się w roku 1914”; dalej czytamy „'owe dni zostały skrócone' przez Jehowę w roku 1918”. Wyobraźmy sobie, że żyjemy w tamtych czasach, wtedy musielibyśmy wierzyć, w to, co ten „kanał łączności” z Bogiem nam przekazuje. Niestety po niecałych stu latach, okazało się, że to co wtedy przekazywał nam ten „kanał łączności” z Bogiem - jest bez żadnej wartości, ponieważ dziś, ten sam „kanał łączności” mówi zgoła coś innego. Ucisk nie zaczął się w roku 1914, a w roku 1918 wcale owe dni nie zostały skrócone, tego właśnie dowiadujemy się, z blasku „nowego światła”. Wyciągnijmy z tego kolejne wnioski: Gdy przez chwilę nad tym się zastanowimy, być może zrodzi się nam pytanie: Skąd wtedy „niewolnik” otrzymał te informacje? Towarzystwo wyjaśnia nam na łamach czasopisma Strażnica – pierwszy cytat pochodzi z 1 sierpnia 1992, nr 15, str.9, akapit 9: Jak się zapatrujesz na obfitość pokarmu duchowego, którego Jehowa systematycznie dostarcza na łamach publikacji opartych na Biblii”. Drugi cytat jest ze Strażnicy 1 stycznia 1994, nr 1, str. 25, akapit 22: „Jakże jesteśmy wdzięczni, że Jehowa, „Bóg prawdy”, posługuje się klasą niewolnika wiernego i rozumnego i jego Ciałem Kierowniczym, by dostarczać nam tych niezastąpionych i aktualnych czasopism!”. Jeśli jest tak, jak napisali autorzy tych czasopism, a mianowicie, że to Bóg dostarcza pokarmu na łamach tych publikacji, to wnioskować należy, że niestety Bóg wprowadził w błąd swoich sług! Oczywiście taki wniosek jest błędny, w Biblii bowiem znajdujemy fundamentalne stwierdzenie „Bóg nie może kłamać” (Tytusa 1:2). W związku z tym wyraźnie widać, że autorzy tych artykułów, samowolnie przypisują sobie Boskie kierownictwo. Jezus udzielał swoim uczniom wielokrotnie ponadczasowych pouczeń. Wśród nich znalazła się wskazówka, po czym możemy rozpoznać ludzi, do których On ma negatywny stosunek i my również powinniśmy taki mieć dla naszego dobra. Słowa te możemy znaleźć w ewangelii Mateusza 7:16 „Poznacie ich po owocach”. Tymi słowami Jezus zachęca nas, do analizowania ‘owoców’ jakie wydają przywódcy religijni. We wcześniejszych słowach, w wersecie 15, Jezus powiedział nawet, aby „Strzec się fałszywych proroków”. 

Akapit 4
Oto fragment tekstu z niniejszego akapitu: „Dalsza analiza proroctwa ….uzmysławia nam”. Gdyby autorzy tych artykułów dogłębnie analizowali tematy, które są poruszane w tych artykułach i Jehowa udzielałby im zrozumienia, to w tak zwanym „pokarmie” ukazującym się na łamach czasopisma Strażnica, nie byłoby tak wielu istotnych zmian poglądów. Już wielokrotnie autorzy tego „pokarmu duchowego” usiłowali 'uzmysławiać' nam absurdalne wyjaśnienia Biblii, które nota bene, nie przetrwały próby czasu i w konsekwencji musiały wcześniej czy później doprowadzić do zmiany tak zwanego 'zrozumienia'. Autorzy tych artykułów w takich sytuacjach wielokrotnie mydlą nam oczy „jaśniejącym światłem” (Prz.4:18). Wyjaśniają nam, dlaczego jest dla nas dobre, właśnie takie stopniowe rozjaśnianie światła. Przy czym tłumaczą nam, że to jest dla naszego dobra, żeby przypadkiem, nas nie oślepiło pełne światło, bo to w ich mniemaniu, mogło by nam zaszkodzić. Takie właśnie wyjaśnienie znajdujemy w Strażnicy z 1982 r., nr 18, str.18, akapit 19, czy też z 15 maja 1995 r., str.15, akapit 1. Czyżby Bóg chciał, żeby przez kłamstwo dochodzić do tak zwanej 'prawdy'? Jako ciekawostkę można tu podać informację, która powinna nam dać do myślenia. W roku 1980 na Generalnej Konferencji Adwentystów, kościół przyjął nowe wyznanie wiary w którym zaakceptował prawie dokładną kopię katolickiego credo wiary w Trójcę. Przy przedstawianiu argumentów kościół posłużył się znanym nam dobrze wersetem biblijnym (Prz.4:18). Czyżby Bóg ich też prawdą oświecił? W dalszej części tego samego akapitu możemy przeczytać o tym, jakoby słowa które wypowiedział Jezus „miały się także urzeczywistnić w naszych czasach”. Gdzie autorzy tego artykułu przeczytali takie słowa w Biblii?! Jezus nic takiego nie powiedział, podał jedynie znaki, po których wnikliwy czytelnik mógł rozpoznać ten okres, nikt prawy nie może definitywnie podawać, że to dotyczy naszych czasów, ponieważ Jezus powiedział, że dnia i godziny nikt nie zna, tylko Jego Ojciec.

Akapit 5
I znowu znajdujemy tu zwrot „Uzmysławiamy sobie” - czyli wcześniej jak widać, nie uzmysławiali sobie. W związku z tym postawmy pytania: Jaki duch nimi kieruje? Czy naprawdę duch Jehowy? Najpierw „kanał” podawał zrozumienie, że wydarzenia rozgrywające się od roku 1914 były początkiem wielkiego ucisku, ale teraz mówią, że nie były początkiem wielkiego ucisku. Wtedy podawali, że od 1918 roku dni zostaną skrócone, a teraz, że nie są skrócone i tak możnaby mnożyć przykłady. Czy jest to możliwe, żeby Jehowa Bóg podawał im błędne informacje? A może są to tylko pomysły ludzkie i Jehowa Bóg nie ma nic z tym wspólnego?

Akapit 6
Autorzy w tym komentarzu pięknie przyznają, że ONZ to „współczesna obrzydliwość”, a praktyka życiowa pokazała do czego są zdolni przywódcy WTS-u. Rejestracja WTS-u w DPI przy ONZ to dla nich nic złego. Warto się zastanowić - kim są ci przywódcy religijni? Więcej na ten temat jest w kilku miejscach, tu, lub tu, lub tu i tu..

Akapit 7
W tym akapicie możemy przeczytać „Jehowa skróci atak ONZ na religie fałszywą.... Dzięki temu lud Boży zostanie wybawiony”. Jaki werset Biblijny mówi, że Jehowa skróci atak ONZ na religię fałszywą? To kolejne pomysły WTS-u!

Akapit 8
wypowiedzi Jezusa wynika, że zanim nadejdzie Armagedon, upłynie pewien okres ”. Z jakich słów Jezusa wynika, że zanim nadejdzie Armagedon, ma 'upłynąć pewien okres' i ma nastąpić, jak dalej czytamy, jakaś bliżej nie określona 'przerwa'?

Akapit 9
Kolejny akapit mam donosi:„ ...lud Jehowy jako grupa wyjdzie cało z tej nawałnicy”. W siódmym rozdziale księgi Objawienia, a w wersetach 9 czy też 14, nie występuje takie sformułowanie, jak lud Jehowy, mowa jest tu o „wielkiej rzeszy wychodzącej z wielkiego ucisku”. A ponadto z tych wersetów dowiadujemy się, że żaden człowiek nie zdołał policzyć tej wielkiej rzeszy, a WTS w tej sprawie ma dokładnie wszystko na odwrót, wszystko na bieżąco jest liczone, ile wsiadło, a ile wysiadło z tej 'arki zbawienia'.

Akapit 10
Znowu znajdujemy w tym artykule zwrot „W przeszłości uważaliśmy.... .Wnioskowaliśmy” odsyłam do początku tego materiału, gdzie omówiono tego rodzaju sformułowania (akapity 3, 4 i 5).

Akapit 11
W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w Strażnicy ponownie przeanalizowano słowa.... „. Trzeba było czekać 80 lat, aby taką rzecz zauważyć? Mianowicie to, że „Jezus od roku 1914 nie działał jeszcze w charakterze Sędziego wszystkich narodów...nie mogło się wtedy rozpocząć rozstrzyganie,....” Gdyby było tak, jak autorzy usiłują nam wmówić, że to Jehowa daje pokarm na czas słuszny, to zrozumienie prawdy byłoby poprawne 80 lat temu!

Akapit 12, 13
W całej rozciągłości można się zgodzić ze słowami akapitu 13: „Dopóki nie rozpocznie się wielki ucisk, ludzie nadal mają czas zmienić sposób myślenia i zacząć chodzić „wąską drogą prowadzącą do życia” Mat. 7:13,14”. Tylko, czy to jest droga WTS-u, czy droga, którą Ojciec z Jego Synem nam pokazują?

Akapit 14
A oto kolejna odkrywcza myśl w tym artykule: „powinniśmy zrewidować nasze zrozumienie”. Jeśli Bóg jest Bogiem prawdy, a religia ta jest prawdziwa, z prawdziwym „kanałem łączności”, to pytam - Po co rewidować nasze zrozumienie? Niestety nauczono nas wielu błędnych nauk, a teraz ty, musisz odkrywać prawdę od nowa. Widać celem autorów tych artykułów jest dać ci zajęcie, abyś przypadkiem się nie nudził. Miałeś na terenie zainteresowanych, to idź teraz im 'odkręcaj' i mów, iż prawda wygląda teraz inaczej. I tak to autorzy tych artykułów na siłę cię uszczęśliwili.

Akapit 15
W kolejnym akapicie zwrócono naszą uwagę na fragment Ewangelii Mateusza od 24:29 do 25:46. Nawiązując do tego fragmentu Biblii, autorzy napisali następujące zdanie „Jezus skupił się przede wszystkim na wydarzeniach rozgrywających się podczas obecnych dni ostatnich i nadciągającego wielkiego ucisku”. W Ewangelii Mat. 24:29 czytamy: „Natychmiast po ucisku owych dni....”. Jakich dni? Werset wcześniejszy 21 mówi: „ bo potem będzie wielki ucisk,....”. Wyraźnie z tego widać, że Jezus mówił w wersecie 29 o wydarzeniach które będą się rozgrywać, po wielkim ucisku, a nie, jak usiłuje nam zasugerować WTS, że mówił o 'nadciągającym wielkim ucisku'.

Akapit 16 i 17
I znowu autorzy przyznają się, że w przeszłości na łamach swoich publikacji wyrażali błędne poglądy. W akapicie 17 możemy przeczytać: „W przeszłości na łamach naszych publikacji wyrażaliśmy pogląd.... Do tej pory rozumieliśmy,..... Niemniej głębsza analiza wskazuje, że powinniśmy zrewidować swoje zrozumienie......”. Porównajmy tą wypowiedź z fragmentem Strażnicy z 15 marca 2003 roku, str. 27, akapit 2 z  artykułu „Wargi prawdy zostaną utwierdzone na zawsze” w podtytule „Owoc, który syci” czytamy „ Jehowa udziela nam cennych wskazówek na kartach swojego Słowa i za pośrednictwem swej organizacji, posługując się „niewolnikiem wiernym i roztropnym”, który dostarcza nam publikacje biblijne (Mateusza 24:45; 2Tymoteusza 3:16). Jakże niemądre byłoby odrzucanie tych dobrych rad i upieranie się przy własnym zdaniu! Kiedy Jehowa — „Ten, który ludzi uczy poznania” — poucza nas poprzez ustanowiony przez siebie kanał łączności, powinniśmy być ‛prędcy do słuchania’ (Jakuba 1:19; Psalm 94:10). Jakie wyciągasz wnioski z porównania tych Strażnic?

Akapit 18
Z tego akapitu wynika, że Jezus przybędzie dopiero w przyszłości, by ustanowić niewolnika nad całym swoim mieniem. Warto przypomnieć, co 8 grudnia 2011 roku WTS napisał w liście: DO WSZYSTKICH GRON STARSZYCH „Najpierw chcemy przypomnieć, jak wygląda nasza struktura teokratyczna. Kto jest rzeczywistym właścicielem Sal Królestwa i Sal Zgromadzeń? Według Mateusza 24:45-47 wszelkie ziemskie mienie należy do Pana, czyli Chrystusa Jezusa. Wprawdzie wybudowaliśmy Salę Królestwa lub Salę Zgromadzeń, ale po jej poświeceniu oddajemy ją na własność naszemu Bogu, Jehowie, oraz Panu Chrystusowi Jezusowi. Ten z kolei nad całym swoim mieniem na ziemi ustanowił „niewolnika wiernego roztropnego”. W skład tego mienia wchodzą między innymi różne nieruchomości.” Wystarczyło półtora roku, aby w tak istotnej kwestii pogląd zmienił się o sto osiemdziesiąt stopni. 
Czy tego rodzaju zmiany poglądów można nazwać jaśniejącym światłem? Gdy światło się rozjaśnia, to nie zmienia się poprzednich poglądów, tylko się je uściśla, czyli podaje się dodatkowe szczegóły, które uzupełniają zrozumienie na dany temat. Zapewne każdy, kto się nad tym zastanawia, dobrze rozumie, że porównanie zmieniających się poglądów z 'jaśniejącym światłem', które w dodatku jest rzekomo od Boga, jest wielkim nadużyciem. Trudno się dziwić, że osoby myślące i analizujące takie artykuły, tracą zaufanie do Ciała Kierowniczego, jak chociażby ów koordynator z jednego z krakowskich zborów /tu jest link do tego tematu/. 
Oby każdy z nas wyciągnął wnioski, z tego „pożywnego pokarmu” zamieszczonego w Strażnicy z 15 lipca 2013 roku, który jest dostarczany nam przez samego Jehowę na czas słuszny, jak twierdzi ta organizacja.

Nie okłamujcie ich !





Przeczytaj uważnie “program 2013”!
Oto fragment tego programu:



Zastanawiam się, ile kosztuje przygotowanie obiektu na zgromadzenie i instalacja aparatury nagłaśniającej? 
Bracia nam przypominają, że te prace „wiążą się ze sporymi kosztami”, a dalej wzywają nas do „szczodrego popierania ….”.
Czyżby bracia dostawali jakąś ‘kasę’ za przygotowanie obiektu i instalowanie aparatury nagłaśniającej? 
Z tego co wiem, nikt goniący z miotłą czy ścierką nie dostawał ani grosza, ale może ci z nagłośnienia coś dostają za instalację aparatury nagłaśniającej? 
Też nic nie dostają. 
W związku z tym trudno mówić o przygotowaniach do kongresu i instalowaniu aparatury nagłaśniającej, że to będzie się wiązało ze sporymi kosztami. 
Od autorów powyższego zaproszenia należałoby oczekiwać przekazywania rzetelnych informacji na temat dobrowolnych datków.
Nie okłamujcie braci takimi tekstami! 
Warto w tym miejscu, przytoczyć tekst z ewangelii Łuk. 16:10: 
Kto jest wierny w najmniejszym, jest też wierny w wielkim, a kto jest nieprawy w najmniejszym, jest też nieprawy w wielkim.

Na ten skandal nie może być przyzwolenia!

Czy kryteria stowarzyszeniowe z DPI, które musiało spełnić Towarzystwo Strażnica, są kłamstwem?
W sieci można natrafić na różne strony internetowe poświęcone Świadkom Jehowy, w których podejmuje się próbę obalenia zarówno argumentacji, jak i faktów, które jednoznacznie wskazują na ohydę, jakiej dopuściło się Towarzystwo, rejestrując się w DPI jako NGO przy ONZ.
Oto jeden z cytatów ze strony proorganizacyjnej, poświęconej temu tematowi:
Link do tej strony znajduje się tutaj.

"Powołują się przy tym twardo na fakt członkowstwa Towarzystwa Strażnica w ramach organizacji pozarządowej jakich wiele na całym świecie, ale w tym przypadku, że przy ONZ, więc już zaraz ma to być wg. nich wielki skandal, grzech niekonsekwencji, czy wręcz istny mariaż z symboliczną "bestiią" za jaką uważają przecież ŚJ tę Organizację. Dodoatkowo przedstawiają rzekome "niezbite dowody" w postaci wydruków z oenzetowskiej bazy danych, różnego rodzaju skany, lub też jakieś listy mające uzasadniać taką przynależność.Oczywiście skany te są prawdziwe, jednak problem w tym, że nieuczciwie prezentowane przez dość zwinną w tym przypadku trzeba przyznać manipulację, z pozamienianymi w nich datami i treścią, w sumie przez to nie adekwatną do sytuacji w jakiej znajdowało się naówczas Towarzystwo Strażnica (TS) w strukturach ONZ, i co tak na prawdę w konsekwencji całkowicie zmienia istotę rzeczy."/wytłuszczenia autora/

Jak widać, tekst wyżej zacytowany, chyba został pisany w wielkim pośpiechu. Pomijając już same błędy, w postaci tak zwanych ‘literówek’, daje się w nim zauważyć brak logiki. Widać tu, typowy sposób manipulacji słowem, aby wywołać wrażenie uczciwości i niewinności.
Oto przykłady:
Najpierw w tym materiale stwierdza się, że wydruki, skany i jakieś listy mają przedstawiać - ”rzekome niezbite dowody…….mające uzasadnić taką przynależność”, aby następnie stwierdzić - „Oczywiście skany te są prawdziwe”.
Takiego rodzaju żonglerka słowna, wyraźnie ma na celu zdyskredytowanie tych materiałów.
Następnie autorzy w/w materiału zarzucają manipulację, z pozamienianymi w nich datami i treścią.
Czy to prawda?
Akurat to, dość łatwo, każdy może sobie osobiście sprawdzić!

Z kolei ostatnie zdanie z zacytowanej strony sugeruje czytelnikom jakoby sytuacja "naówczas Towarzystwo Strażnica (TS) w strukturach ONZ" była inna "co tak na prawdę w konsekwencji całkowicie zmienia istotę rzeczy".

Jeśli obrońcom Towarzystwa wydaje się, że coś "całkowicie zmienia istotę rzeczy", to na poparcie swoich twierdzeń, powinni przedstawić niepodważalne dowody, a takowych brak.

Warto się tu zastanowić i postawić pytanie:
Dlaczego Towarzystwo Strażnica, w swoich odpowiedziach na listy w kwestii ONZ, nie podaje żadnych dowodów na poparcie rzekomo innego stanu rzeczy?
Odpowiedź jest prosta.
Przez ostatnie 12 lat Towarzystwo Strażnica miało wiele okazji, by tę sprawę wyjaśnić do końca.
Nie uczyniło tak, ponieważ Towarzystwo nie jest w stanie przedstawić oficjalnie żadnych dowodów na obronę swojej neutralności.
Zapewne dlatego 'rękami' tak zwanych 'obrońców' próbuje się manipulować faktami, aby odwrócić uwagę od sedna problemu.

Aby dociec, która ze stron manipuluje, a która mówi prawdę, najlepiej przeglądnąć materiał ze strony ONZ i samemu wyciągnąć z tego wnioski.

Oto kilka cytatów i linków o organizacjach NGO i ich obowiązkach:

Istnieje kilka form współpracy organizacji pozarządowych z ONZ (link):
  • Status konsultacyjny - nic mi nie wiadomo, aby on dotyczył Towarzystwa Strażnica. Widać z opisu takiej współpracy, że dotyczy ona szerszego zakresu 'doradczego'.
  • Akredytacja przy agendach wyspecjalizowanych - dotyczy współpracy z konkretną agendą lub agendami (link) - nic mi nie wiadomo o takiej współpracy Towarzystwa z wyspecjalizowanymi agendami.
  • Akredytacja przy konferencjach - W liście starszych do Towarzystwa wykazano takie uczestnictwo, a Towarzystwo potwierdziło ten fakt w odpowiedzi na w/w list.
  • Status stowarzyszeniowy z DPI - Oficjalnie Towarzystwo przyznaje się do tej formy współpracy.


Oto co czytamy na temat statusu konsultacyjnego i stowarzyszeniowego na stronie ONZ:


Kiedy udzielany jest status stowarzyszeniowy?

Na stronie ONZ możemy przeczytać:
"Status stowarzyszeniowy jest udzielany, jeśli organizacja spełnia wymienione wyżej kryteria, ponadto musi popierać i respektować zasady i założenia Karty NZ .............".

Jakie kryteria wymieniono wyżej?

Na stronie ONZ możemy przeczytać:
"Departament Informacji Publicznej za pomocą organizacji pozarządowych dociera do ludzi na całym świecie i pomaga im lepiej zrozumieć pracę i cele Organizacji Narodów Zjednoczonych".
Oficjalne stosunki tej współpracy zostały ustanowione w Rezolucji Rady Gospodarczej i Społecznej 1297 (XLIV) z 27 maja 1968.

Do czego wzywa w/w Rezolucja?

Na stronie ONZ możemy przeczytać:
"Rezolucja wzywa DPI do stowarzyszenia z organizacjami pozarządowymi, które posiadają środki do rozprzestrzeniania informacji na temat celów i działań ONZ".

Towarzystwo Strażnica ma pod tym względem znakomite środki, mogące służyć również jako propagandowe, czego przykładem jest Przebudźcie się! z 8.10.1991 roku, które powstało w czasie starania się o rejestrację w DPI.


Jak by nie patrzeć na tą sprawę, Biblia wyraźnie określa, w jakich granicach możemy poruszać się w tym świecie. W naszym postępowaniu musimy trzymać się tego polecenia: "Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła" (1 Tesal. 5:22, BT).
Warto zastanowić się też, nad wymową kolejnego wersetu biblijnego, który zachęca nas, aby:
"mieć wstręt do tego, co niegodziwe, a lgnąć do tego, co dobre" (Rzym. 12:9, NW).

Gdyby ktoś usiłował nas przekonywać, że przecież 'to nic takiego' się nie stało w sprawie powiązania Towarzystwa z ONZ, to warto się zastanowić, czy o kimś, kto pracuje w domu publicznym jako portier, można też powiedzieć (z punktu widzenia zasad chrześcijańskich): no przecież 'to nic takiego!'.
Biblia poucza nas, że nawet nasze nastawienie do tego co złe, będzie miało zasadniczy wpływ na stosunek do nas naszego Stwórcy: "......nie tykajcie tego, co nieczyste, a Ja was przyjmę" (2 Kor. 6:17) BT.

Na w/w stronie internetowej tzw. 'obrońców' Towarzystwa, autorzy tego materiału przyznają:
Świadkowie Jehowy wcale nie wypierają się swego byłego już na dziś zrzeszenia w ONZ jako Organizacja pozarządowa (NGO).

Wystarczy się zastanowić, czy możemy sobie wyobrazić Jezusa trzymającego w ręku wypełnioną deklarację i udającego się z nią do urzędników DPI w celu "zrzeszenia w ONZ jako Organizacja pozarządowa (NGO)"?

Uczyniono rzecz, która podważa całkowicie rzekome dziedzictwo religii prawdziwej, a w tym kontekście używanie nazewnictwa w postaci Organizacja Boża, staje się uwłaczające samemu Bogu !!!


Na ten skandal nie może być przyzwolenia przez nikogo, kto ma szacunek dla Boga !

(Cz.3) Informacja o opuszczeniu religii przez koordynatora cd.

Ciąg dalszy informacji na temat wyjścia z religii koordynatora i jego żony (część 3)





Z poprzedniego wpisu dowiedzieliśmy się, że ów koordynator wraz z pięcioma starszymi napisali list (data 04.03.2012) z czterema pytaniami, który następnie został wysłany do Towarzystwa Strażnica.

Ciekawą rzeczą jest, że odpowiedź nadesłał tak zwany Zbór Chrześcijański, a nie Towarzystwo Strażnica, do którego ten list był adresowany.
Dlaczego na to zwracam uwagę? Ponieważ to jedna z korporacji (jak możemy przeczytać w tym liście) zarejestrowała się w DPI (departament spraw publicznych przy ONZ) jako NGO (Organizacja pozarządowa) i logicznie rzecz ujmując, to od tej korporacji powinno się oczekiwać wyjaśnień i odpowiedzi w tej sprawie.
To, że tak zwany Zbór Chrześcijański odpisał na ten list ukazuje, że to on czuje się odpowiedzialny za to co się stało i dla tego też on się tłumaczy z zaistniałej sytuacji.

W liście tym znajdziemy sporo  różnego rodzaju absurdów, o czym za chwilę.

A teraz prześledźmy uważnie tę odpowiedź:

W nagłówku znajduje się logo z przypisem Zbór Chrześcijański i adresem.
Pod spodem sygnatura listu z datą 15 marca 2012, a następnie adresat:
GRONO STARSZYCH ZBÓR KRAKÓW- ********* (*****)



Druga strona listu


I jak zawsze - podpisuje jakiś anonimowy "Chrześcijański Zbór Świadków Jehowy", aby przypadkiem nie brać odpowiedzialności za słowa.

A teraz wnioski po tej obszernej lekturze:

Czy w liście tym znajdujemy odpowiedź na postawione przez starszych zboru pytania? 

Na pierwsze zadane pytanie, w liście kierowanym ze zboru, Towarzystwo daje odpowiedź potwierdzającą przynależność do struktur ONZ.
Tłumaczą, że przyczyną takiego stanu rzeczy była jakoby jakaś zmiana od roku 1991 w dostępie do biblioteki ONZ.
Czy to jest prawda? 
Ktoś zadał sobie trud i napisał do biblioteki ONZ i poprosił o wyjaśnienie: 
Czy Towarzystwo Strażnica musiało zarejestrować się jako organizacja pozarządowa, aby uzyskać dostęp do biblioteki ONZ?

Odpowiedziano, że dopiero po "tragicznych wydarzeniach z 11 września" (atak na World Trade Center w NY miał miejsce 11.09.2001) wprowadzono zmiany, mające zapewne na celu podniesienie bezpieczeństwa "zawieszono na czas nieokreślonych wydawanie przepustek"
Od roku 1991 do 2001 praktycznie każdy mógł otrzymać przepustkę było to "niezależne od statusu organizacji pozarządowej lub innej".
Jak wynika z tej odpowiedzi, nie było żadnego problemu aby korzystać nadal (po roku 1991) z zasobów bibliotecznych, bez rejestracji w DPI jako organizacja NGO!
Każdy może zadać pytania pracownikom biblioteki ONZ, żeby osobiście się o tym przekonać.

Aby mieć dostęp do biblioteki przy ONZ, Towarzystwo przystąpiło od struktur ONZ, co jest niezaprzeczalnym faktem.
Ta przynależność do struktur ONZ nie była możliwa bez akceptacji warunków stawianych przez DPI, bo przecież w tym świecie nie ma nic za darmo.

Nasuwa mi się taki oto przykład:

W pewnym miejscu na świecie, jest biblioteka, a w niej znajdują się cenne zbiory manuskryptów - ksiąg biblijnych.
Chcielibyśmy z nich skorzystać, aby chwałę Bogu przynieść i kolejny nowy przekład Biblii wydać.
Zadowoleni pracownicy biblioteki wręczają nam papierek niewielki, a na nim, widnieje deklaracja członkostwa tejże biblioteki.
Jesteśmy ostrożni i wnikliwi, tego wszakże uczy nas organizacja Jehowy, w związku z tym uważnie czytamy i się zastanawiamy, gdzie tu mogą być przysłowiowe "haki".
Wreszcie chwytamy regulamin biblioteki w swoje ręce i czytamy go od deski do deski, i nagle trafiamy w regulaminie tejże biblioteki na warunek ‘niewielki’.
Otóż tym warunkiem 'niewielkim' jest to, aby rozsławiać i krzewić doktrynę kościoła fałszywego.
Ale cóż może nam stanąć na drodze, aby nowym przekładem Biblii chwałę Najwyższemu przynosić?
Odpowiedz sobie na to pytanie:
Czy aby osiągnąć swój szczytny cel, wypełnisz deklarację członkostwa do tej biblioteki?



Towarzystwo powołuje się na to, że "dokument rejestracji w DPI, będący w aktach Towarzystwa nie zawiera żadnego stwierdzenia, ani zobowiązania, które było by sprzeczne z naszymi chrześcijańskimi wierzeniami czy neutralnością".

Zapewne Towarzystwo posiada taki dokument rejestracji, ale trudno się spodziewać, aby w nim  były umieszczone przepisy obowiązujące organizacje NGO rejestrujące się w DPI przy ONZ. Do tego służą stosowne uchwały.

To wyjaśnienie Towarzystwa przypomina mi tłumaczenie się kierowcy, który posiada prawo jazdy i po zdarzeniu drogowym wyjaśnia policji, że na tym kawałku plastiku który posiada, nie ma wypisanych przepisów o ruchu drogowym, dlaczego więc ma on ponosić odpowiedzialność za coś, czego w tym dokumencie nie napisano. Absurdalne prawda?!

W pytaniu drugim, zamieszczonym w liście starszych, przytoczono też, jakie zobowiązania Towarzystwo musiało zaakceptować, aby zostać zarejestrowanym w DPI (uchwały z 1968 i 1996). 
W odpowiedzi od Towarzystwa brak jest jakiegokolwiek merytorycznego odniesienia się do tego faktu.  
Za to w odpowiedzi można zaważyć przysłowiowe 'lanie wody' w postaci tłumaczenia, że „organizacja pozarządowa nie wchodzi do struktur ONZ i nie ma różnych przywilejów…, wiadomo, że te organizacje nie wchodzą do struktur ONZ z racji tego, na co wskazuje już sama nazwa, organizacja pozarządowa.
Trzeba tu zauważyć, że nie kwestie strukturalne były poruszone przez starszych zboru, lecz naruszenie neutralności chrześcijańskiej przez zarejestrowanie się w DPI jako NGO przy ONZ, co skutkowało wzięciem na siebie zobowiązań:
"Cele i zadania organizacji powinny być zgodne z duchem, celami i zasadami Karty Narodów Zjednoczonych
Organizacja zobowiązuje się do wspierania prac ONZ oraz promowania wiedzy na temat jej zasad i działań,........”.
Towarzystwo nie odniosło się do tego zarzutu.

Następnie Towarzystwo powołuje się na jakąś bliżej nie ustaloną „ostatnią nowelizację warunków rejestracji w DPI”, która zawierała „sformułowania, których nie mogliśmy zaakceptować” co rzekomo spowodowało, że „bracia niezwłocznie wycofali swą rejestrację”.

Czy sformułowanie „ostatnia nowelizacja bez podania sygnatur i dat konkretnych dokumentów, nie jest przejawem lekceważenia poważnych rozterek braci?
Albo „sformułowania, których nie mogliśmy zaakceptować” - konkretnie czego nie mogli zaakceptować?!
Czy to jest poważne traktowanie osób pytających o tak poważną sprawę, jak naruszenie neutralności przez Towarzystwo?

Na końcu tego zdania czytamy „bracia niezwłocznie wycofali swą rejestrację”.
Jak wygląda "drugie dno" tej sprawy? Wycofano rejestrację dwa dni przed ukazaniem się artykułu, który zamieszczono w gazecie Guardian (8 października 2001,), ujawniającym i naświetlającym sprawę związku Towarzystwa z ONZ.

Następnie Towarzystwo omawia sprawę egzemplarza czasopisma propagandowego dla ONZ, czyli „Przebudźcie się!” z 8 października 1991 pod tytułem „ONZ a pokój światowy” i stwierdza, że umieszczono tam rzetelne informacje na temat ONZ, a także zwraca uwagę, że w końcowych słowach serii tych artykułów wyraźnie odniesiono się też do wypowiedzi z księgi Objawienia.
Choćbyśmy czytali ten fragment nawet tysiąc razy, nie znajdziemy tam żadnego odniesienia do księgi Objawienia; co ciekawe, w tych artykułach - jak na ironię - nie ma ani jednego wersetu biblijnego!
Czy to zbieg okoliczności, że data rejestracji Towarzystwa w DPI i data wydania w/w „Przebudźcie się!” przypada na ten sam okres?
Wystarczy przeczytać wstępne artykuły z w/w "Przebudźcie się" ze świadomością tego, że Towarzystwo właśnie w tym czasie chciało się zarejestrować w DPI i w związku z tym, zaistniała okoliczność wykazania się przed tym organem swymi osiągnięciami w kwestii promowania wiedzy na temat ONZ, co było istotne ze względu na wymóg stawiany przez Rezolucję Rady Gospodarczej i Społecznej z 27 maja 1968 r.(nr 1296 XLIV). 
W tym kontekście, takie tłumaczenie się Towarzystwa wydaje się po prostu żałosne. 

Próba odpowiedzi na ostatnie pytanie zadane przez starszych jest kolejną kompromitacją organizacji.

Wygląda na to, jakby Organizacja ta w szlachetnym celu podpisała "konkordat z diabłem" i występuje na licznych konferencjach organizowanych przez różne agendy ONZ, po to aby „docierać bezpośrednio do przedstawicieli rządów na neutralnym gruncie.
Czy usprawiedliwianie udziału Towarzystwa Strażnica w tych konferencjach (jako NGO) jakby w szlachetny cel, aby „walczyć w obronie naszych braci”, jest przekonywujące?
Czy każdy cel uświęca środki?
Towarzystwo następnie tłumaczy: „Co w takim razie powiedzieć o zalegalizowaniu naszej działalności, co było związane z częstymi kontaktami z urzędnikami państwowymi”.
Co ma "piernik do wiatraka"?
Wymóg w państwie prawa jest taki, aby organizację religijną zarejestrować.
To tak, jakby nam miał ktoś zarzucać, że idziemy do urzędu rejestrować samochód i tam mamy kontakt z urzędnikiem państwowym. Nikt rozsądny nie będzie tego kwestionował.
Dalsze przykłady również nie mają najmniejszego związku z tematem, to jest prawo Cezara i trzeba je respektować, wyraźnie o tym mówi List do Rzymian rozdział 13.
Następnie Towarzystwo podaje przykład apostoła Pawła, ‘który odwołał się do Cezara’ i to ma być przykład - na co?
To tak, jakby dziś np. w Polsce pogwałcono wolność sumienia i wyznania, co byłoby przecież jawnym złamaniem zapisów Konstytucji i wtedy całkowicie uzasadnione i słuszne byłoby odwołanie się od takiego postępowania do Trybunału Sprawiedliwości, ponieważ naruszono prawo ustanowione. Taka walka toczona przez Towarzystwo byłaby chwalebna i na pewno nikt nie czynił by z tego powodu zarzutu Organizacji.
Czymś zupełnie innym jest dogadywanie się z różnymi oficjelami „na neutralnym gruncie” i wpływanie na kształt polityki w danym państwie. Takie działania stoją w sprzeczności z neutralnością chrześcuijańską.
Czy wyobrażamy sobie Jezusa albo Pawła, którzy szukają sposobności, aby dotrzeć do oficjeli, by w ten sposób szukać sposobności wpłynięcia na nich, aby np. przestali prześladować chrześcijan?

Warto na koniec wspomnieć o sformułowaniach jakie padają w tym liście:
„….mogą się stać argumentem w rękach odstępców….wyrywa się słowa z kontekstu lub posługuje się demagogią”. Starszych traktuje się jak odstępców, którzy wyrywają słowa z kontekstu?
Na szczęście można sprawdzić każde słowo, które napisali starsi oraz Towarzystwo i oddać to pod osąd społeczny.

 „Być może Wasze pytania wynikają z tego, że pod wpływem odstępców, niektóre osoby uważają nasze działania za hipokryzję”.
Ktoś z ramienia Towarzystwa sugeruje, że określenie "hipokrytów" nie pasuje do działania tej Korporacji i winni są za to odstępcy. Otóż nadarzyła się świetna sposobność Towarzystwu Strażnica, aby udowodnić, że tak właśnie nie jest, w odpowiedzi wystosowanej do starszych zboru.
Niestety w liście nie przedstawiono konkretnych argumentów, ale nastąpiło tak zwane przysłowiowe 'lanie wody'. 

Posługiwaniem się półprawdami, przekręcanie faktów lub jawne oszczerstwa nie są niczym nowym”.
Kto tu posługuje się półprawdami i przekręca fakty - oceńcie sami………..

Ps.
Warto przeglądnąć materiał, który podsuwa Towarzystwo w Strażnicy z 1 grudnia 1998.
O tym może następnym razem.

"Człowiek zostaje przyjęty do kościoła za to w co wierzy, a wykluczony za to, co wie" - Mark Twain